www.resortamerica.pl

 
zamów bezpłatny katalog
zgłoś się do programu
 
camp america aifs

I love New York!

Moja przygoda z Camp America rozpoczęła się dzięki mojemu kuzynowi, który zabrał mnie na targi Resort America do Krakowa. Było to w listopadzie 2004 roku. Kiedy dojechaliśmy na miejsce i gdy zobaczyłem, ile osób chce wyjechać na wakacje do USA, stwierdziłem, że spróbuję. Podszedłem do stolika, przy którym siedział jeden z dyrektorów i... podpisałem umowę!

Potem przeszedłem proces rekrutacyjny, który przebiegł bardzo sprawnie. Ostatecznie - 15 czerwca 2005 roku, znalazłem się z bagażami na lotnisku Okęcie, aby wsiąść na pokład samolotu, który miał zabrać mnie na przygodę mojego życia!

Po kilkunastu godzinach wylądowałem na lotnisku J. F. Kennedy’ego w Nowym Jorku! Było to dla mnie coś niesamowitego, być w miejscu, które dotąd dane mi by oglądać tylko na filmach! Po noclegu w hotelu (na koszt Camp America! ;)) i drugiej podróży samolotem, a następnie samochodem, znalazłem się w miejscu przeznaczenia - Breezy Point Resort w stanie Minnesota.

Pierwszy dzień miałem wolny, więc mogłem się trochę rozejrzeć po miejscu, gdzie miałem pracować przez następne 12 tygodni. Od samego początku wpadłem w zachwyt. Jezioro, las - piękne widoki!

Następnego dnia poszedłem już do pracy, którą było sprzątanie domków, wraz z trzema dziewczynami. Dostałem swojego van’a i w drogę! Praca nie była ciężka, więc nie narzekałem. Po godzinach pracy mogłem korzystać z atrakcji, jakie były dostępne na terenie resortu, tj. gra w golfa, pływanie kajakiem lub łódką, czy też grałem z innymi studentami w piłkę nożną lub w koszykówkę. Wieczorami organizowaliśmy imprezki, na których było bardzo miło. Podczas dni wolnych byliśmy na kilku wycieczkach, podczas których udało mi się zwiedzić m.in. University of Minnesota, wspaniałe wodospady Gooseberry Falls i wiele fajnych miasteczek w tym stanie.

Po skończeniu pracy w Breezy Point poleciałem do Nowego Jorku i... zakochałem się w tym mieście! Jest piękne, ogromne i przede wszystkim pełne życia, które toczy się tam przez 24 godziny na dobę. Nie ma sposobu, aby się nudzić! Do zobaczenia i zwiedzenia jest tyle rzeczy, że przez tydzień nie zdążyłem zobaczyć wszystkiego, co sobie zaplanowałem! Statua Wolności, główna siedziba ONZ, Madison Square Garden (gdzie grają NY Knicks!), stadion NY Yankees, Central Park, Broadway, Times Square, Wall Street, miejsce po WTC, Brooklyn Bridge i wiele innych, które trzeba zobaczyć! Może następnym razem zdążę zwiedzić resztę tych miejsc? Pokonywałem Nowy Jork na piechotę, metrem, autobusami, taksówkami (tymi żółtymi, jak na filmach!), wszystko po to, aby jak najpełniej zrealizować swoje marzenia. Kiedy nadszedł dzień wylotu z USA, zakręciła mi się w oku łza z żalu, że muszę opuszczać to wspaniałe miasto... Naprawdę musicie tam jechać i przekonać się, że od pierwszego dnia w Stanach będziecie z żalem liczyć dni, które zostały do wyjazdu...

Wiem jedno: ZAKOCHAŁEM SIĘ W USA! Chcę tam wrócić i jeszcze raz przeżyć to, co miało miejsce w wakacje 2005 roku! Były to zdecydowanie najlepsze wakacje mojego życia.

Przemysław Kłak
Warszawa